Słuchać, zrozumieć i nazywać

23. luty 2016 - 14:01

Nie wszyscy rodzice są w stanie lub nie potrafią dać swojemu dziecku tego, czego ono oczekuje i co jest dla dziecka najlepsze.

Dzieci, które przychodzą do przedszkola mają już za sobą pewien ukształtowany w mniejszym lub większym stopniu bagaż umiejętności nawiązywania kontaktów, bycia z innymi osobami, wyrażania uczuć, lęków. Są to doświadczenia nie zawsze zrozumiałe dla jego rodziców, a tym bardziej osób z dzieckiem nie związanych – nauczycieli. Potrzeba dużo czasu, aby poznać dziecko, aby je zrozumieć i wesprzeć jego działanie. Potrzebny jest nie tylko czas, obserwacja, wywiady z rodzicami, ale również bardzo pomocna jest wiedza z dziedziny analitycznej psychologii rozwojowej i mechanizmów, które motywują działania dzieci takich jak: opór, pragnienia, popędy, lęki, przeniesienie.

Dzieci na początku swej drogi edukacyjnej spotykają nowe osoby, z którymi zostają bez rodziców. Jeżeli wcześniejsze doświadczenia separacji dziecka nie przebiegały prawidłowo, teraz zaczynają się problemy. Co to oznacza: jeżeli w wieku około dwóch lat któreś z rodziców nadmiernie przywiąże dziecko do siebie, proces separacji od rodziców będzie utrudniony. Jeżeli natomiast w wieku dwóch lat dziecko zacznie mówić o sobie „Ja”, oznacza to, że proces ten się rozpoczął. „Proces rozdzielenia się może być zaburzony z wielu powodów, ale wcześniej lub później przejawy tego zakłócenia będą widoczne. Jednym z nich jest to, że dziecko nie może przebywać bez matki... Każde dziecko, które rozpoczyna edukację przedszkolną, przeżywa pewien stres... Na ogół dziecko sobie z tym radzi. Jeżeli w pierwszym momencie płacze za mamą, to tylko oznacza, że jest do niej przywiązane... za chwilę pojawi się nowa zabawka, przyjdzie nowa pani, pogłaska po głowie, da lalkę, dziecko pobawi się nią w kącie... i w końcu przystosuje się do przedszkola... Natomiast, jeżeli dziecko ma zbyt duży lęk separacyjny, jego oddzielenie się nie jest wystarczające, to nie wypuści matki z przedszkola. Przyczepi się do niej, a gdy matka mimo to wyjdzie, ono nie ruszy się z kąta, nie wstanie, niby jest w tym przedszkolu, ale go nie ma.”

Wrzesień to okres trudny również dla dzieci i rodziców. Trudniej będzie tym dzieciom, których rodzice do końca nie byli przekonani do przedszkola, do nauczycieli, ich metod, a przede wszystkim do tego czy ich dzieci w ogóle mają chodzić do przedszkola. Chwile wahania rodzica przy pożegnaniu z dzieckiem, odkładanie tego do końca czyli do szatni, a nawet sali przedłużają tylko proces adaptacji, a przede wszystkim dają dzieciom sygnał typu: „ skoro mama, tata tak długo się żegna i się boi, to i ja się boję”. Dzieci są bardzo dobrymi obserwatorami i bardzo szybko wątpliwości rodziców, strach przed rozstaniem, stawały się ich strachem i wątpliwościami.

Aby dziecko mogło się prawidłowo rozwijać powinno doświadczać przyjemności i fascynacji. Dzięki fascynacji dziecko aktywnie poszukuje, działa, rozwija swoje zdolności i percepcję. Doświadczanie przyjemności – wg Freuda – zasada przyjemności – opiera się na dążeniu przez dziecko do natychmiastowego zaspokajania potrzeb. Dziecko uczy się w trakcie rozwoju, że nie może dostać wszystkiego od razu gdyż na swojej drodze napotyka różne zakazy, nakazy albo wymagania, czyli rzeczywistość. Zabiegi wychowawcze, jakie stosujemy wobec dziecka: zrób tak, jak należy, nie rób tego, ponieważ, nie wolno, nie ruszaj... nie zawsze odnoszą swój skutek. Są też często sytuacje kiedy typowe zabiegi wychowawcze nie wystarczają lub nie dają oczekiwanego rezultatu, więc tak nie należy robić.

Najkorzystniej wtedy zamiast zwracania uwagi uświadomić dziecku, co ono robi i dlaczego to robi. Uświadomienie dziecku, że na przykład: jest złe na innych, dlatego zabrało im zabawkę powoduje wyjaśnienie przyczyn tego postępku i nie skazuje dziecka na złą jego ocenę. W przypadku dzieci płaczących słowa „nie płacz” powodują dodatkowy wybuch szlochu. Dobrze jest dać dziecku do zrozumienia iż my wiemy o tym, że jest mu smutno, jest bezradne i , chcemy mu pomóc. Często pod zachowaniem dzieci ukrytych jest bardzo dużo motywacji i konfliktów należy je tylko im uświadomić, a zmieni się też zachowanie dzieci. Chciałabym podkreślić, że zadania dorosłych nie kończą się w momencie, kiedy dziecko przechodzi do wspólnych zabaw z innymi dziećmi, ale istnieje potrzeba, aby dorośli wciąż byli blisko, by przeprowadzali mediacje w sprawie podziału i przywracali zasady fair play.

Troskliwy nauczyciel winien wysłuchać problemy dziecka i je nazywać. Niedobrze jest, kiedy dziecku dzieje się krzywda, ale prawdziwa tragedia zaczyna się wtedy gdy nie ma ono takiej dorosłej osoby która by je ze zrozumieniem i współczuciem wysłuchała. Nie wszyscy nauczyciele potrafią przytulić płaczące dziecko, nie wszyscy potrafią zrozumieć jego lęk, smutek, rozczarowanie, a jedynie nieliczni są w stanie przyjąć jego złość. A zatem należy - słuchać dziecka i nazywać to, co pokazuje ono swym zachowaniem.

Np.:

- "widzę, że jest ci bardzo smutno", gdy dziecko płacze,
- "chyba jesteś rozzłoszczony", kiedy jest się świadkiem agresywnych wypowiedzi dziecka,
- "to musiało cię bardzo zaboleć ...",
- "mam wrażenie, że jesteś zmęczony",
- "przyjemnie mi, gdy widzę ciebie uśmiechniętego!" itd.


Najlepszą rzeczą którą może zrobić nauczyciel jest empatyczne wysłuchanie dziecka i pozwolić mu odczuć, że to, co mówi jest ważne i poruszające dla niego. Oczywiście czasami potrzebne są jakieś porady, czy różnego rodzaju interwencje, lecz zazwyczaj taka właśnie życzliwa uwaga dorosłego jest dla dziecka czymś, czego potrzebuje ono najbardziej. Może dziecko przyzwyczai się do takiego sposobu nazywania różnych uczuć i stanów, nabierze zaufania, a także podzieli się tym, co czuje z nauczycielem, a tym samym odreaguje nagromadzone emocje. 


Dobry nauczyciel, tak jak dobry rodzic potrafi okazać swą troskę oraz ciepło, oraz jak umiejętnie zadbać o przestrzeganie przez swych podopiecznych obowiązujących norm.

Dziecko powinno znać i rozumieć zasady, które obowiązują w grupie. A wychowawca powinien je konsekwentnie, a zarazem spokojnie egzekwować. Jeśli dziecko świadomie łamie jakieś reguły, nauczyciel może wówczas stanowczo powiedzieć, np.:
 

- "nie zgadzam się na... ,
- widzę, że jest ci trudno z ..., ale umawialiśmy się, że ...,
- złości mnie, kiedy ty...", itd. 


Bardzo ważne jest, aby dziecko mogło odczuć iż mimo, że jakieś jego zachowanie wymaga poprawy, ono samo jest akceptowane i rozumiane przez swojego nauczyciela. Konsekwencja i stanowczość w postępowaniu sprawiają, że dzieci czują się z takim opiekunem bezpiecznie mając się, do czego odwołać i na nim się oprzeć. Nauczyciel może czerpać korzyści z takiego postępowania: nie musi ostro reagować w celu zachowania porządku, ponieważ dzieci obdarzają go szacunkiem i przestrzegają jego wymagania.

Bycie spokojnym i rozważnym w różnych trudnych sytuacjach, z pewnością nie jest łatwe dla nauczyciela. Ale gdy ten jest świadomy przeżywanych emocji może nimi kierować i je kontrolować. Tylko w ten sposób może rozwiązywać budzące trudne uczucia konflikty.

Dzieciom można powiedzieć: 
 

- „Jestem zła, gdy tak się zachowujesz…”,
- „Nie lubię gdy tak robisz…”,
- „Jesteś dużym chłopcem i w przedszkolu możesz zostać bez mamy…”.
- „Gdy tak głośno płaczesz, to chcesz abym o tobie pamiętała i widziała cię…”


Wiele można by mnożyć przykładów i opisywać różne zachowania dzieci. Ale najważniejsze jest by słuchać uważnie tego, co dzieci do nas mówią i co przy tym robią. Jeżeli dziecko płacze tzn., że dzieje mu się krzywda. Mówienie: 
 

- nic się nie dzieje,
- już przestań płakać, 
- to nic. 

jest bagatelizowaniem problemów dziecka.

Zacznijmy my nauczyciele słuchać uważnie tego, co dzieci do nas mówią, a gdy jeszcze spróbujemy to zrozumieć i nazwać wiele przyjemniej i łatwiej będzie się nam pracowało!

1. Kinga Chutkowska: Mini przewodnik po szkolnych zakamarkach.

2. D. Terakowska, Jacek Bomba, Być rodziną czyli jak budować dobre życie swoje i swoich dzieci, Kraków 2003 r.



Barbara Michniewicz

Redakcja Przedszkola.pl