Wypłata dla małolata

14. styczeń 2014 - 14:06

Z kolei Iga Bik, mama 10-letniego Jaśka, przyjęła zasadę, że syn dostaje 20 zł na tydzień. – Po to, aby nauczył się gospodarować i zarządzać pieniędzmi – opowiada. – Ale co z tego, skoro całą sumę wydaje niemal od razu!

Michał Szafrański, autor bloga o oszczędzaniu (www.jakoszczedzacpieniadze. pl), jest ekspertem w temacie kieszonkowego i jego zagorzałym zwolennikiem. Byle było regularne. – Uważam, że dawanie kieszonkowego nie jest celem samym w sobie, tylko środkiem do celu, jakim jest nauczenie dziecka prawidłowego obchodzenia się z pieniędzmi oraz umożliwienie mu zrozumienia zasad funkcjonowania pieniądza i nas jako „zdobywców pieniędzy” w obecnym świecie. Nie teoretycznie. Praktycznie! Szafrański przekonuje, że kieszonkowe może otrzymywać już kilkulatek. – Podstawowe znaczenie ma to, żeby rodzice dokładnie ustalili z dzieckiem zasady i się ich trzymali – radzi. Konieczna jest regularność. Im mniejsze dziecko, tym częściej powinno dostawać pieniądze, można zacząć np. od złotówki co trzy dni. Natomiast to na rodzicu spoczywa odpowiedzialność, by ten „bank” był niezawodny. Jeśli będzie niesłowny, marudzący („Jezu, znowu kasa’’), dziecko niewiele się nauczy. I wreszcie: ono dostaje kieszonkowe, ono decyduje, na co je wyda. W końcu nas też pracodawca nie rozlicza z tego, na co przeznaczamy swoją pensję.

Cała nadzieja w dzieciach – Kieszonkowe to rewelacyjna rzecz i dla dzieciaka, i dla rodzica, zwłaszcza wtedy, kiedy młodsze zaczyna rozumieć jego wartość – potwierdza Monika Dąbrowska. – U nas tak było. W pewnym momencie dostałam od Idy ofertę dodatkowej pomocy w domu za kilka dodatkowych złotych. Nie trwało to długo, ale miło było dostać namacalny dowód na to, że wychowuję samodzielnego człowieka! Niestety, tylko co trzeci Polak posiada oszczędności. Cała nadzieja w dzieciach!


Artykuł z magazynu Gaga