Własny pokój? To przeżytek! Coraz częściej rodzeństwo zajmuje wspólny pokój i nie jest to taki zły pomysł

2. sierpień 2016 - 15:19

Wspólny pokój, czyli trudna szkoła kompromisu

Moja siostra jest jedną z najbliższych mi osób, a jednak nie ukrywam, że czasy, kiedy miałyśmy wspólny pokój obie wspominamy nie najlepiej. Dzieli nas sześć lat różnicy. Gdy ona chciała się uczyć do egzaminów do liceum, ja chciałam oglądać telewizję. Gdy z wizytą do niej przychodziła jej pierwsza miłość, ja nie chciałam opuścić pokoju bo akurat się w nim świetnie bawiłam. Kiedy to ja potrzebowałam pouczyć się w ciszy, ona zapraszała koleżanki. Do tego dochodziły kwestie związane z wystrojem wnętrz (a raczej wnętrza): do dziś pamiętam jedną ścianę w całości pokrytą plakatami z The New Kids On The Block (to jej) i drugą z niejakim Jasonem Donovanem (moja).

Na szczęście z biegiem czasu gusta muzyczne trochę nam się zmieniły i po kilku latach zgodnie ozdobiłyśmy obie ściany podobiznami Kurta Cobaina. Tym niemniej rówieśnikom, którzy mieli własne pokoje zazdrościłyśmy bardzo. Okazuje się, że być może niepotrzebnie. Coraz więcej rodziców dochodzi do wniosku, że wspólny pokój dla rodzeństwa jest świetnym rozwiązaniem i mimo posiadania dużych domów właśnie na nie się decydują. 


Rodzeństwo 

Jak donosi Detroit Free-Press, w niemal dwóch trzecich domów, w których mieszka dwójka dzieci poniżej osiemnastego roku życia rodzeństwo zajmuje jeden pokój. Taki stan rzeczy nie wynika z ograniczonej powierzchni w domach, chodzi o rodziny, które dysponują wystarczającą liczbą pomieszczeń, by zapewnić każdemu dziecku własny pokój. Zatem w czym rzecz?

Wspólna sypialnia i własna przestrzeń w ciągu dnia

Oczywiście może tutaj chodzić o wygodę wszystkich domowników. Rezygnacja z jednego dziecięcego pokoju pozwala na urządzenie pokoju gościnnego, lub gabinetu do pracy. To jednak nie jedyny argument. Według specjalistki od higieny snu Lindy Szmulewitz obecność drugiej osoby w pokoju wpływa na poprawę jakości snu.

LINDA SZMULEWITZ specjalistka ds. higieny snu

„W przypadku starszych dzieci, które zajmują wspólny pokój, warto ustalić stałą godzinę kładzenia się do łóżek. Dzięki temu przed snem rodzeństwo będzie miało swój specjalny, prywatny czas na rozmowę. Trzeba to po prostu zaakceptować i nie liczyć na to, że dzieci natychmiast zasną”

Czy wspólny pokój wpływa na wzmocnienie więzi między rodzeństwem? Z własnego doświadczenia spokojnie mogę powiedzieć, że tak. Mimo wszelkich kłótni z siostrą o to, czy puszczamy muzykę, która z nas zaprasza gości, o której gasimy światło. Jeśli jednak tych niedogodności da się uniknąć dzięki odpowiedniej aranżacji domu – pomysł wspólnego pokoju naprawdę nabiera sensu.

Dorastające dziecko potrzebuje własnej przestrzeni. Dlatego jedna osoba z rodzeństwa może zaprosić gości do salonu, do nauki można dziecku „wypożyczyć” pokój rodziców przeznaczony do pracy, a i konieczność osiągnięcia kompromisu z bratem lub siostrą będzie cenną lekcją na przyszłość. Wiele rodzin z dwójką i większą liczbą dzieci musi sobie radzić w dwóch pokojach. Ale przy komforcie posiadania większej przestrzeni świetnie da się ją zaaranżować tak, by dzieci miały wspólną sypialnię i możliwość odetchnięcia od siebie w ciągu dnia.

Więcej na: mamadu.pl

Redakcja mamadu.pl