„Ty to masz fajnie, siedzisz w domu i nic nie robisz” - czyli 6 tekstów, którymi bezdzietni wkurzają rodziców

27. październik 2015 - 9:50

„Ty to masz fajnie, siedzisz w domu i nic nie robisz.”

I jeszcze jesteś zmęczona? Oj, odpoczniesz sobie od roboty. Helllooo, tak się składa, że urlop macierzyński ma niewiele wspólnego z wypoczynkiem. Mówisz, że chętnie byś posiedział w domu? Ja też, dosłownie, chciałabym posiedzieć na tyłku przez moment. I o ile jeszcze bezdzietnych można zrozumieć, bo faktycznie mogą sobie nie zdawać sprawy z tego co mówią, tak matek/teściowych/babek/ciotek czyli kobiet, które matkami były w innej dekadzie już nie. W tej konfrontacji pada jeszcze „za moich czasów… (np. musiałam jeszcze prać pieluchy, a Ty masz tak dobrze!)”. Usłyszane od partnera/męża/ojca dziecka? Niewybaczalne. 


„Znowu chory?”

Tak, znowu. Wiem, że przedwczoraj umawialiśmy się na kawę, ale dziś nad ranem dostał wysokiej gorączki i czeka nas wizyta u lekarza. W przypadku dziecka ryzyko, że nagle „znowu będzie chore” wynosi 50%. Generalnie nigdy nie wiesz co przyniesie nowy dzień. Mało tego – śmiem twierdzić, że im ważniejsze mamy plany tym bardziej prawdopodobne, że dzieciak nam się pochoruje. A szybki wyjazd do szpitala najczęściej jest konieczny w weekendy, święta lub wtedy, gdy całe miasto jest zablokowane przez organizowany maraton czy pochód.

„No jak tam, odpoczęliście?”

Pada ZAWSZE po wakacjach, urlopie, wyjeździe rodzinnym. HA HA HA… NIE. Jasne, zmieniliśmy otoczenie, wyrwaliśmy się z domu, zwiedziliśmy ciekawe miejsca. Poza tym wydaliśmy też mnóstwo pieniędzy na lody, gofry, zapiekanki, automaty, dmuchane delfiny i zdjęcia na kucyku. Wczasy = oczy dookoła głowy level hard.

„Kiedy następne?”

Skoro już zaczęliście się rozmnażać to oczywiście nie można poprzestać na jednym dziecku. Tak jakby rozpoczynał się jakiś proces prokreacji, który nie ma końca. Jedynakom jest smutno i wyrastają na samolubów. Jedno, dwoje, co to za różnica..? Z resztą i tak już siedzisz w tych pieluchach…

„A kiedy dziewczynka?”

Lub chłopak. Wszystko zależy od tego jakiej płci dziecko/dzieci już masz. Bo przecież to cudowne mieć parkę, totalny must have. Są tacy, którzy próbują do skutku. Najczęściej, jeśli spodziewasz się drugiego chłopaka, usłyszysz „ojej, ale się będziesz z nimi miała!”.

„Nie możesz go z kimś zostawić?”

Teraz to już ani wyjść, ani wypić. Tylko kupy, pieluchy i nieprzespane noce. Nie każdy ma do pomocy babcie czy ciotki, a wynajęcie opiekunki może zbyt obciążyć domowy budżet. Z jednym może nawet dałoby się coś zrobić, ale sprawa jest trudniejsza gdy ma się dwoje czy troje dzieci.

Redakcja mamadu.pl