Tam gdzie rosną poziomki

8. lipiec 2013 - 13:45

Ta historia zaczyna się pewnego wieczoru, gdy w moje ręce wpada książka „Cudowna podróż” noblistki Selmy Lagerlöf. Mam 14 lat i dosłownie w kilka dni „połykam” opowieść o chłopcu, który przemierza Szwecję na grzbiecie dzikich gęsi. Choć, tak naprawdę, może początku mojej przygody trzeba szukać jeszcze wcześniej, gdy jako piegowata dziewczynka z rudymi warkoczykami idę ulicą, a dzieci zaczepiają mnie: „Czy to ty jesteś Pippi?”. Bo wyglądam dokładnie tak jak ona (i też mam tatę kapitana!). Gdy zostaję mamą, pojawia się pomysł: a może wyruszyć z synami do Szwecji? Selma Lagerlöf miała ambitne marzenie, by nauczyć dzieci patriotyzmu. Nie za pomocą nudnych dat i faktów, lecz opowiadając im o niezwykłej podróży w czasie, podczas której mały Nils poznaje swój kraj, jego legendy, tradycje, ludzi i krajobrazy. Z książką w dłoni wyruszamy po własne odkrycia.

Wieczorem wypływamy promem Stena Line z Gdyni, rankiem budzimy się już w Karlskronie. Miasto Króla Karola XI (nazwa pochodzi od połączenia jego imienia i korony) jest niezwykłe: położone na 33 wyspach, z przepiękną starówką, a co najważniejsze: pomnikiem małego Nilsa z „Cudownej podróży".


– Krzywa gęba! – wołał nasz bohater w powieści na widok pomnika Karola XI, który w odwecie zszedł z cokołu i zaczął go gonić przez miasto. Malec schował się pod kapeluszem drewnianej skarbonki, zwanej „dziadkiem Rosenbomem” (patrz zdj. na następnej stronie). Znajdujemy ją przed Kościołem Admiralicji – to doskonałe miejsce do wrzucenia kilku monet, a także przeczytania 7-letniemu Michałowi i młodszemu o rok Stasiowi fragmentu książki, która kiedyś tak mnie zafascynowała. Ciekawego odkrycia dokonuję w Muzeum Marynistycznym: dzieci są tu mile widziane! Mają dla siebie kąciki zabaw, a o przygotowanych specjalnie z myślą o nich ekspozycjach (wszystkiego można dotykać), opowiada w słuchawkach polski lektor. Nasi synkowie oddają salwę do duńskiego okrętu obok makiety morskiej bitwy, potem na radarze sprawdzają, kto właśnie wpływa do portu. Uczą się także chodzenia po rejach i halsowania pod wiatr. Po dawce edukacyjnych przygód dla najmłodszych pora na coś dla rodziców.

Artykuł z magazynu Gaga