Szczęście dla każdego!

19. wrzesień 2014 - 8:07


Uczymy dzieci wielu pożytecznych rzeczy: czytania, pisania, liczenia, tłumaczymy, jak rozwiązywać konflikty i jak radzić sobie ze złością. Ale czy uświadamiamy im, że mają prawo być szczęśliwe?

Na początek warto uświadomić sobie, że szczęście pochodzi… ze środka nas. Oczywiście, doświadczamy euforii, gdy w naszym życiu następują radosne wydarzenia: ślub, narodziny dziecka, awans w pracy. Każdego dnia pojawia się mnóstwo powodów do radości, jednak gdy przestajemy o nich myśleć, nasze emocje gasną, a wspomnienia blakną…

Dlaczego tak rzadko przeżywamy to najprawdziwsze, wewnętrzne uczucie? Może niektórzy z nas obawiają się być szczęśliwi? Uważają, że nie są wystarczająco godni, dość dobrzy? A przecież bycie szczęśliwym jest – niejako z natury - wpisane w nasze istnienie! Mamy prawo do szczęścia, a wybór, by być szczęśliwym, stanowi pierwszy i najważniejszy krok w jego osiągnięciu. Czy winne jest przekonanie, że gdy przydarza się nam coś naprawdę dobrego, nie potrafimy do końca uwierzyć, że naprawdę nam się powiodło? Jedno z najbardziej szkodliwych (i dość powszechnych) przekonań dotyczących szczęścia głosi, że leży ono gdzie indziej, na zewnątrz, na pewno nie w nas. Albo, że najpierw musimy na nie jakoś zasłużyć... A szczęście dzieje się, kiedy mu na to pozwolimy! Czasem jesteśmy tak zajęci pogonią za sukcesem, że nie mamy czasu, by być szczęśliwi tu i teraz. Dzień po dniu, rok po roku nie zwalniamy ani na chwilę, nie ma więc czasu, by się zatrzymać i przyjrzeć własnej, prawdziwej, wewnętrznej jaźni. Na różne sposoby możemy odwracać od niej uwagę, ale przecież nie możemy uciec od samych siebie, a nienazwany ból i strach będą towarzyszyć nam gdziekolwiek pójdziemy. Prawda jest taka, że doświadczamy tyle szczęścia, na ile wierzymy, że jesteśmy go godni i cierpimy tyle bólu, na ile uwierzymy, że na niego zasługujemy.

Wyrzekanie się szczęścia, to często efekt takiego, a nie innego postrzegania negatywnych doświadczeń z przeszłości. Zamiast traktować je jak lekcję umożliwiającą rozwój, pozwalamy, by kładły się cieniem na teraźniejszości. Sami siebie programujemy, przekonując: „Nie zasługuję na to, by być szczęśliwy!”. W efekcie jedno, co nam pozostaje, to się z tym pogodzić. A przeżywanie radości wymaga rezygnacji z roli ofiary i przyklejania sobie etykietek. Może kiedyś byliśmy ofiarami przemocy, może teraz zmagamy się z depresją, może musimy poradzić sobie z czymś nieprzyjemnym – ale to wszystko nie świadczy przecież o tym, kim jesteśmy.

Artykuł z magazynu Gaga