Pieniądze nie biorą się ze ściany, a zabawki mają swoją wartość. Czyli jak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach.

11. czerwiec 2015 - 11:27

Ciężko nam przez gardło przechodzi, że nie mamy pieniędzy na kolejną zabawkę, czy chociażby na paczkę żelków, bo pod koniec miesiąca myślimy, jak dotrwać do pierwszego. Rodzic najczęściej denerwuje się, zbywa dziecko słowami: - Daj spokój, wystarczy ci tych lalek! Dopiero co dostałaś nową – mówi podirytowany. – Przestań marudzić, nie mam zamiaru nic ci kupować – słyszymy w sklepie między półkami. Oczywiście bywa, że faktycznie dziecku niczego nie potrzeba, zdarza się jednak, że rodzice zdenerwowaniem zakrywają swoją budżetową dziurę. Zdarza się. Tylko czy nie lepiej wytłumaczyć dziecku, dlaczego nie kupimy mu nowego zestawu klocków, opowiedzieć o tym, ile to kosztuje i że najzwyczajniej w świecie nas nie stać na kupienie trzech wielkich pudeł lego w miesiącu.

Pieniądze a zabawa
Rozmowę z dzieckiem o pieniądzach warto zacząć od zabawy. Kiedy maluch chce się pobawić w sklep nie lekceważmy jego zapytań: - Ile to kosztuje. Możemy opowiadać o czasach, kiedy pieniędzy nie było, a ludzie płacili za produkty, tym, co sami mogli wyprodukować. Tłumaczyć, że to co chce nam sprzedać w domowym sklepie jest za drogie lub zbyt tanie.

Czteroletnie dziecko co prawda nie policzy jeszcze pieniędzy, ale można tłumaczyć mu ich wartość. Pokazując dwa złote mówić, że za tę monetę można kupić określoną rzecz, na przykład loda. A z drugiej strony -przy okazji - warto wspomnieć, że aby te dwa złote móc wydać trzeba na nie zapracować. Podając realne i łatwe do wyobrażenia dla dziecka przykłady łatwiej mu zrozumieć, czym jest pieniądz i jak się go zdobywa.

mamadu.pl