Najpierw jest mistrzem zmyślania, a potem zawstydzony ucieka...

8. grudzień 2015 - 13:32

Zmyśla i przechwala się
Kiedy moja siostra była mała, wymyśliła że tata wybuduje jej na podwórku stajnię z kucykami. Wyobrażacie sobie jaki respekt wywoływała tym w przedszkolu? Które z dzieci nie chciałoby wtedy kucyka? Rodzice zachodzili w głowę skąd wziął się ten pomysł, czy któreś z nich nieopatrznie jej czegoś obiecało… Nie musiało. Czteroletnie dzieci odkrywają możliwości swojej wyobraźni i przekształcają rzeczywistość wedle swoich pragnień. Nie kłamią po to, żeby ranić lub coś ukrywać, ale robią to w ramach eksperymentowania i ćwiczenia nowych umiejętności. Podobnie jest z przechwalaniem, od dziecka w tym wieku często usłyszymy, że jest w czymś najlepsze lub ma czegoś najwięcej.


Zrobił się nieśmiały, wszystkiego się wstydzi
Jest to normalny etap rozwoju, który wcale nie determinuje tego, czy dziecko w przyszłości będzie nieśmiałe. Wstyd przed innymi ludźmi bierze się z tego, że czterolatek jest w stanie odkryć co inni mogą pomyśleć i jak odebrać sytuację. Rozumie już żarty sytuacyjne, ale też staje się wyjątkowo wrażliwy na spojrzenia i komentarze. Rozwija się u niego emocja wstydu, dlatego szczególnie należy uważać, żeby nie stawiać malucha w krępujących sytuacjach. Nie ma potrzeby na siłę zachęcać go, żeby był bardziej odważny („No nie wstydź się! Jesteś dużym chłopcem.”), kiedy on właśnie odkrył, że cały świat na niego patrzy i czuje się z tym nieswojo. Lepszy efekt przyniesie towarzyszenie dziecku we wstydliwych dla niego sytuacjach, po to żeby samo przekonało się, że nie ma się czego bać.

Jest zbyt szczery
Czterolatek nie raz postawi nas w krępującej sytuacji. Z jednej strony nie ma oporów, żeby opowiadać w przedszkolu zmyślone historie, a z drugiej z rozbrajającą szczerością zwróci głośno uwagę, że pani w sklepie jest brzydka, a babcia zaraz umrze, bo jest stara. Maluch nie ma na celu sprawienia komuś przykrości, on po prostu „głośno myśli” i nie ma jeszcze wyczucia tego co wypada, a czego nie. Nauczy się tego z czasem.  


"Mamo, boli mnie brzuch"
Okres przedszkola wiąże się z pojawieniem się pierwszych poważnych problemów z kontaktami interpersonalnymi. Mogą one spowodować u dziecka dużą niechęć do spotykania się z dziećmi. Co zrobić, kiedy kolejny raz słyszysz rano, że dziecko „boli brzuch i chce zostać w domu” a jesteś pewna, że jest to wymówka? Przede wszystkim nie bagatelizuj sprawy. Poranne bóle brzucha mogą być psychosomatyczne, oznacza to, że pojawiają się np. ze stresu. Jeśli jednak wykluczyłaś wszystkie medyczne powody i widzisz, że maluch po prostu zmyśla, zachowaj spokój i postaraj się znaleźć przyczynę. Ignorowanie problemu („Wychodź z łóżka i idziemy, przejdzie ci.”) wzmaga poczucie niepokoju, a nadmierne dramatyzowanie („Biedne dziecko, jasne że nie pójdziesz do przedszkola.”) sprawi, że maluch będzie tak rozwiązywał każdy swój problem. Najważniejsze jest odkrycie prawdziwych przyczyn, jeśli więc rano nie ma czasu na spokojną rozmowę, pozwól dziecku zostać w domu z zastrzeżeniem, że jest to np. jeden z trzech „dni wagarowicza” które może wykorzystać w tym semestrze. Później, spokojnie postaraj się dowiedzieć, dlaczego nie lubi przedszkola, kogo z grupy lubi najmniej, co przykrego je ostatnio spotkało. Pomocna może okazać się też rozmowa z nauczycielem.


Robi każdą rzecz trzy razy dłużej
Dwadzieścia minut się ubiera, dwadzieścia pięć siedzi nad talerzem z obiadem… Masz wrażenie, że „ślimaczenie się” jest talentem twojego dziecka. Nie jest to jego złośliwość, tylko skutek tego, że jego mózg nie jest jeszcze do końca dojrzały, przez co maluch jest bardzo podatny na rozpraszanie się. Wszystko co zobaczy obok siebie, jest w stanie oderwać go od zakładanych właśnie butów. Nie denerwuj się tylko pomóż, pójdzie mu zdecydowanie szybciej, kiedy swoimi wskazówkami wskażesz mu jak dokończyć rozpoczętą czynność („Świetnie, teraz spodnie, skarpetki, koszulka…”).

W opracowaniu tekstu pomocna była książka „Próbowałam już wszystkiego” autorstwa I. Filliozat. 

Więcej na: mamadu.pl 

Redakcja mamadu.pl