Emocje na wierzchu

21. listopad 2013 - 16:48

GAGA: Jesteś matką walczącą?
Katarzyna Bujakiewicz: No tak, kiedy zrobiła się burza w reakcji na usunięcie z przedszkoli dodatkowych płatnych zajęć, powiedziałam w telewizji śniadaniowej, że to odbiera rodzicom prawo wyboru, i napisały do mnie matki oraz pani minister, że zapraszają na spotkanie w tej sprawie. A ponieważ moja Ola chodzi do publicznego przedszkola, to dla mnie ważne. Idziemy więc, żeby coś zrobić, pomóc w tej zmianie. Pytanie, komu to się opłaca, że w publicznych placówkach zlikwidowano
zajęcia, i o co chodzi? O wsparcie prywatnych przedszkoli, jakiegoś biznesu czy udupienie 20 tys. ludzi, którzy zostali bez pracy? Oczywiście, że można dziecko oddać do prywatnego przedszkola, ale nie każdego na to stać, a poza tym nie bardzo wierzę w wyższość umiejętności pań, które tam pracują, nad
tymi w przedszkolach państwowych.

Wywołujesz burzę, bo także jako jedna z niewielu sławnych matek przyznałaś, że dziecko to nie tylko ciągły zachwyt, lecz także ciężka harówa – posypały się za to na Ciebie gromy.

Nie lubię robić szumu wokół siebie, to wydarzyło się zupełnie przez przypadek. Lubię za to mówić głośno, co mi nie pasuje, a nie siedzieć cicho w kącie. Jestem osobą publiczną, więc taki jest mój obowiązek. A jeśli chodzi o gromy, to się chyba nie do końca zgadza, bo co spotykam jakąś mamę, to słyszę: „Dziękuję, że powiedziałaś to, co myślisz”.

Ale mówię o prasie…
No tak, jakieś krzykliwe nagłówki i wyciągnięte z kontekstu zdania… Jeśli jesteś zwyczajną matką i zaraz po porodzie zajmujesz się dzieckiem przez 24 godziny na dobę, bez wsparcia niań, to wiadomo, że jesteś fizycznie zmęczona. Moje dziecko domagało się karmienia co dwie godziny. Gdy nie dostawało mleka, był okropny krzyk, do tego non stop noszenie. Niedawno spotkałam koleżankę, też aktorkę, która ma 15-miesięczne dziecko i dla niej to tak samo totalne zmęczenie i ciężka praca.
Do tego dochodzi odpowiedzialność, myślenie bez przerwy o maluchu… Jestem świadomą mamą i chcę dać Oli wszystko, czego potrzebuje. Nie wierzę w system wychowania z lat 70. pod tytułem: „Leż i się wypłacz”, tak byłoby najprościej. Byłam bardzo dobrze przygotowana do macierzyństwa, do zadania podeszłam w pełni profesjonalnie.

Chciałaś mieć dziecko?
Bardzo. I bardzo się o nie starałam: rzuciłam papierosy, odżywiałam się zdrowo, leżałam z nogami do góry i robiłam wszystkie rzeczy, żeby pojawiło się na świecie. Kiedy to się stało, absolutnie oddałam się córce. I nie byłam w stanie dwa tygodnie po porodzie włożyć szpilek, wydekoltowanej bluzki, umalować się…

Artykuł z magazynu Gaga