Dlaczego mężczyźni chwaleni są za to, co kobiety robią na co dzień?

1. grudzień 2015 - 11:21

„Twój mąż to anioł. Lepiej trafić nie mogłaś”

Kasia i Janek są małżeństwem z dwuletnim stażem, mają półtoraroczną córeczkę. Po urlopie macierzyńskim Kasia zrezygnowała z pracy na etacie, założyła własną firmę i pracuje z domu. Dzięki temu córeczka spędza w żłobku tylko pół dnia a nie cały. „Tyle pieniędzy musisz płacić za ten żłobek, przecież Kasia siedzi w domu, to mogłaby się zająć dzieckiem” – usłyszał Janek od swojej mamy. Na nic się zdały tłumaczenia, że praca Kasi z domu to też praca, a rachunek za żłobek regulują wspólnie.

Marta i Mirek w pewnym momencie poczuli, że trochę przytłaczają ich domowe obowiązki i znaleźli osobę do sprzątania, która przychodziła raz w tygodniu. Ich budżet zniósł to z łatwością, rodzina nie. „Twoja siostra zawsze ma idealnie wysprzątany dom i nie potrzebuje do tego żadnej pomocy. Bierz z niej przykład!” – usłyszała Marta od swojej mamy. „A Marta nie mogłaby posprzątać?” – spytała mama Mirka.

„Twój mąż to anioł, lepiej trafić nie mogłaś!” – powiedziała mama do Wioli, gdy zobaczyła jak zięć sprawnie zmienia pieluszkę synkowi. W nocy to Wiola pięciokrotnie wstawała, by przewinąć i nakarmić malca...

Magda wzięła na siebie gotowanie posiłków dla całej rodziny przez pięć dni w tygodniu. W weekendy gotowanie należało do jej męża Pawła. „Synku tak ciężko pracujesz i jeszcze cały dom jest na twojej głowie” – podsumowała sytuację mama Pawła gdy raz zobaczyła, jak jej syn przygotowuje obiad.

Alicja zrezygnowała z pracy zawodowej, by zostać w domu i zająć się dziećmi. Wzięła też na siebie wszystkie obowiązki domowe. Nie zrezygnowała za to z ukochanej jogi i dwa razy w tygodniu chodziła na zajęcia, jej mąż w tym czasie bardzo chętnie zostawał z dziećmi. „No wiesz, on zmęczony po pracy, może chciałby odpocząć, a ty sobie na jakieś zajęcia chodzisz?” – usłyszała Alicja od swojej mamy.

Bo on przecież robi tak dużo...

Coraz więcej kobiet oczekuje od swoich partnerów, że wezmą oni na siebie część domowych obowiązków. Zadbają o zakupy, ugotują obiad, o umiejętności zajęcia się dzieckiem nie ma co wspominać, bo to oczywistość. Wielu mężczyzn nie ma problemu z takim ustaleniem domowych zasad. Nie wyobrażają też sobie, by mieli nie uczestniczyć w wychowaniu dziecka. Wśród starszych członków rodziny taka sytuacja nierzadko wywołuje co najmniej zdziwienie, niekiedy przesadzony podziw, a czasem nawet dezaprobatę.

Zachwyt nad tym, że mężczyzna potrafi zająć się własnym dzieckiem, może się nie spodobać kobiecie. To kobiety z reguły przerywają pracę zawodową, by zająć się dziećmi, to one biorą na siebie większość domowych obowiązków i nikt im medali za to nie daje. Niestety, niesprawiedliwe wychwalanie mężczyzn i niedocenianie ich partnerek może mieć tylko złe konsekwencje.

„Wielkie rzeczy, pieluszkę zmienił, ja to robię cały czas”

To naturalna reakcja początkującej mamy na przesadzone pochwały skierowane do ojca jej dziecka. Stąd już krótka droga do konstatacji, że mąż bądź partner robi w domu niewiele. A niezależnie od tego, czy robi tylko trochę, czy bardzo dużo, trzeba go docenić. Bo tworzy nowy wzorzec, zupełnie inny niż ten wyniesiony z rodzinnego domu. Mężczyźni urodzeni w latach 80-tych ubiegłego wieku z reguły z domów rodzinnych wynieśli obraz rodziny z bardzo jasno podzielonymi obowiązkami: mama zajmuje się domem i dziećmi (nawet jeśli pracuje zawodowo), tata zarabia. Jeżeli sami wchodzą w związki, w których biorą na siebie część domowych obowiązków, to wkraczają na grunt dotąd mężczyznom obcy. I za to uznanie im się należy.

Jednak czy uznanie dla zaangażowanego w sprawy rodziny i domu męża i ojca musi wiązać się z niedocenianiem lub deprecjonowaniem żony i matki? W sytuacji, kiedy to ona została w domu z dzieckiem na długie miesiące, wzięła na siebie większość domowych obowiązków? Niestety, niejeden przedstawiciel starszego pokolenia nie zaakceptuje nowego stanu rzeczy. Co jeśli mamy taką sytuację w swojej rodzinie? Chyba jedynym sposobem jest uodpornienie się na krytykę i realizowanie takiego podziału obowiązków, jaki nam odpowiada. I pokazanie własnym dzieciom, że zmywanie naczyń, pranie i sprzątanie to sprawy dla całej rodziny, nie tylko dla mamy.

Więcej na: mamadu.pl  

Redakcja mamadu.pl