Być trochę lepszym ojcem

19. grudzień 2013 - 11:05

Maciek Augustyniak (do rocznego Tomasza, który mu towarzyszy): Dumny jesteś z siebie, że tak zjechałeś po drabince? Rączki teraz bolą, co?

Jacek Olszewski: Na szczęście spadł na materac.

Maciek: Dużych strat nie było.

Gaga: Myślicie, że ojcowie rzadziej krzyczą do dzieci: „Uważaj, spadniesz!”, „Ostrożnie”, „Nie idź tam”, itp.?

Maciek: Ja na pewno mam większą tolerancję dla tego typu wybryków niż moja żona. Z Tomaszem w szpitalu byliśmy raz, kiedy zleciał z łózka. Byłem pełen podziwu dla ochroniarzy pod szpitalem, bo wierzyli naiwnie, że znak stopu i machanie rękami powstrzymają kogoś, komu się naprawdę spieszy z dzieciakiem do szpitala, więc tylko odskoczyli, jak na filmach amerykańskich. Później sobie z tego żartowaliśmy, ale wtedy niekoniecznie było nam do śmiechu.

Jacek: Widzę po Lidce, że chce wchodzić właśnie wszędzie tam, gdzie nie wolno. Staram się ją asekurować, ale pamiętam, że ja byłem taki sam, teraz doceniam cierpliwość moich rodziców.
Może mężczyźni nie okazują tak tego, ale starają się przewidywać i wyprzedzać pewne zachowania. Wołanie „nie rób tego” nic nie zmieni. Poza tym trening czyni mistrza. Dzieciak, który spadł parę razy z małej wysokości, będzie uważał jak wejdzie wyżej, tak mi się wydaje.

Artykuł z magazynu Gaga